-Czego chcecie. Zapytałam niemal piszcząc ze strachu.
-A co nam zaoferujesz ?
-Zostawcie mnie w spokoju, chcecie kasy to wam dam ale ode mnie wara.
Bartman zbliżył się do mnie tak że staliśmy prawie stykając się nosami.
-A co jeśli nie posłucham ? Wymruczał mi do ucha, patrząc głęboko w oczy. Miałam ogromną ochotę go pocałować, wyszło z goła coś innego bo zamiast moja i jego twarz się zbliżyć to moje kolano i jego krocze się zbliżyły. Odruchowo wykonałam atak, który okazała się na tyle niespodziewany i skuteczny że zdołałam dobiec do bloku Kasi. Byłam wstrząśnięta, zdezorientowana i mega dumna z siebie. szczerze powiedziawszy bardziej mi się chciało płakać ze go nie pocałowałam niż ze zostałam napadnięta przecież w sumie nic mi nie ukradli a pocałowanie takiego chłopaka TYLE STRACIĆ !!
Kaśka zaczęła panikować, zadawała mnóstwo pytań i chciała zadzwonić po policje jednak wybiłam jej to z głowy ponieważ rodzice gdyby się dowiedzieli już na pewno nie pozwolili by mi do niej przyjść.
Chłopcy właśnie wrócili z przebieżki, razem z nimi wróciłam do ośrodka i przeprowadziłam kilka wywiadów środowiskowych KTO ? Z KIM ? ZA ILE? GDZIE ?. Po wszystkim chłopcy ruszyli chwilę odpocząć a ja postanowiłam że jednak wygodniej byłoby wynająć pokój w Ośrodku, bo na przykład teraz kiedy wszyscy odpoczywają ja nie mam co ze sobą zrobić. Skoczyłam do trenera, który przekazał mi ze mam godzinę czasu. Zajęłam sobie pokój, najdalej od wszystkich i wyszłam przed ośrodek aby pojechać po swoje rzeczy. Koło mojego auta kręcił się Bartman, oglądając go dokładnie.
-A ty co nie odpoczywasz ?
-Nie mam po czym, czekam na ciebie .
-Do czego ci jestem potrzebna ?
-A co mi Zaoferujesz. Zaśmiał się z wypowiedzianego zdania i popatrzył na mnie tymi swoimi pięknymi ślepiami.
-Hahaha bardzo zabawne, czego chcesz ?
-Jadę z tobą.!
-No chyba nie.
-Anastazji kazał, i powiedział ze jak nie będziesz chciała to też mam wsiąść.
Otworzyłam auto, i wsiadłam obok mnie zasiadł pan "za piękny na ten świat" a nie sory to Matt. 30 minut w przestrzeni zamkniętej z Bartmanem, oj będzie się działo.
Ada oh Ada, pamiętam jej minę jak zobaczyła mnie za płotem koszącego trawę, myślałem ze jej oczy z oczodołów wypadną i udusi się własną śliną. Gdy tylko ją zobaczyłem tam w parku wiedziałem że muszę ją mieć. niby taka nieśmiała, delikatna a trochę zabolało. Tamtej nocy razem z Kamilem i Konradem którzy przyjechali mnie odwiedzić zwiedzaliśmy miasto, kiedy ją ujrzeliśmy nie mieliśmy zamiaru jej skrzywdzić wręcz przeciwnie, wyszło jak wyszło, ale teraz jeszcze nic straconego przecież będziemy musieli się widywać , obowiązki sąsiedzkie i te sprawy. Jej okno było centralnie przed moim oknem, widziałem jak zgrabnie próbuje mnie podglądać dlatego też ściągnąłem koszulkę , i tylko zaśmiałem się kiedy widziałem jak wlepia te swoje śliczne oczka w moje nagie ciało. Następnego dnia, poszedłem do niej z kwiatami, przeprosiłem wytłumaczyłem i zaprosiłem na randkę. Bawiliśmy się świetnie, tak jak przez kolejne 3 miesiące staliśmy się niemal nierozłączni , jednak nie byliśmy parą. Pewnego dnia, jej rodzice wyjechali na jakieś ważne spotkanie biznesowe a ona miała iść spać do Kaśki. Cały dzień spędziliśmy razem , bawiąc się wspaniale, było już późno kiedy zakończyliśmy nasz seans filmowy, stwierdziliśmy ze nie ma sensu aby szła do Kasi ze ja z nią zostanę na noc. Na najpiękniejszą Noc w moim życiu.
...............................
Zapraszam na FB . Rozdziały będę się starać dodawać codziennie ale nic nie obiecuje.
Zachęcam do komentowania.
xoxo Jull
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz