Wstałam kilka minut po 6, zimny prysznic ocudził moje jeszcze mało przytomne ciało. Dobre 30 minut zajęło mi doprowadzenie moich włosów i twarzy do używalności. Więc ubrana TAK , zajebiście głodna i mega spóźniona ruszyłam do Spały. Droga do ośrodka trwała 35 minut, po drodze odwiedziłam jeszcze Mc zamawiając frytki i kawę, wspaniałe śniadanie nieprawdaż ? Prawda jest taka że to są jedyne rzeczy które tam przełknę. Tak więc już nie tak głodna, lecz bardzo spóźniona z piskiem opon wjechałam na parking przed budynkiem Spalskiego Ośrodka. Widzę siatkarzy i trenera siedzących na ławkach przed budynkiem i prawdopodobnie czekających na mnie. Pospiesznie wysiadam z auta i kieruję się w stronę lekko zszokowanych mężczyzn . Od razu podbiegam do Andrei i zaczynam się tłumaczyć.
-Dzień Dobry, przepraszam za spóźnienie, po prostu zaspałam. przysięgam ze to się więcej nie powtórzy.
-Dzień Dobry Ada, nie spokojnie, nie spóźniłaś się jesteś na czas, czekamy jeszcze na kilku siatkarzy.
Odwróciłam głowę i omiotłam wszystkich spojrzeniem zauważając ze rzeczywiście kilku brakuje.
-Trenerze a im co ?
-Są zszokowani .
-Właśnie widzę, ale z jakiego powodu ?
-Pozakładali się, kto taką bryką jeździ, i żaden na cb nie postawił.
-Ahh, A co będziemy dzisiaj robić ?
-Przebieżka, później siłownia a na końcu trening na sali.
-Z przebieżki zrezygnuję, jeśli można ale na reszcie się pojawię.
-Kilku zawodników nie bierze udziału w przebieżce wiec jeżeli chcesz możesz z nimi porozmawiać.
-Dobrze, Dziękuje do zobaczenia.
Żwawym krokiem przeszłam koło siatkarzy i weszłam do budynku, szukając pomieszczenia zowiącego się stołówką natchnęłam się na pewnego nie chcianego osobnika.
-Cześć Bartman
-Cześć Krzyśkowiak.
-Trener i chłopaki czekają na podwórzu.
-Ja dzisiaj nie biegnę, mam lekką kontuzję stawu skokowego.
-To gdzie się teraz wybierasz ?
\-A na stołówkę.
-A to się dobrze składa bo właśnie jej szukałam.
I tak o to podążyłam za panem "Wiem że jestem boski", z reguły wkurzają mnie takie typy ale postanowiłam nie oceniać po pozorach. Na stołówce ja zamówiłam sobie druga kawę i jakąś sałatkę a on wziął pełen posiłek przygotowany specjalnie dla niego. Jedząc w ogóle nie rozmawialiśmy ale widziałam ze cały czas na mnie zerkał.
-Czy my się gdzieś nie znaliśmy przypadkiem wcześniej?
Wypalił nagle ni z gruszki ni z kadzia.
-Nie wiem może,?
-Bo wiesz kojarzę Cię , i to nazwisko Krzyśkowiak, mieliśmy taką sąsiadkę, matko chyba 4 lata uganiałem się za jej córką.
I nagle wszystko wróciło, pamiętam go no pamiętam tego natręta. W jednej chwili czar prysł, zaczęłam się do niego przyzwyczajać a tu to on okazał się tym który tyle lat mnie praktycznie prześladował. Zaśmiałam się na tę myśl, bo pewnie wiele dziewczyn pragnęłoby mieć historie w stylu " największa gwiazda siatkówki przez cztery lata ubiegała się o moje względy a ja byłam nieugięta" yhy gdyby to było takie łatwe.
-Stało się coś ? Dopiero głos Zbyszka przywrócił mnie na ziemię.
-Pamiętam Cię, byłeś moim wrogiem numer jeden.
-Nie żartuj że to ty Ada.
-No niestety nie żartuje.
-Ja pierniczę , sporo lat już minęło.
-Sześć dokładnie, nigdy nie sądziłam że cię jeszcze spotkam.
-A ja miałem taką nadzieje, boże jak ty się zmieniłaś, wyszczuplałaś, zmieniłaś kolor włosów.
-Ja miałam nadzieje Cię już nigdy nie spotkać byłeś moim wrogiem numer jeden.
-Ej ej, to nie było bezpodstawne, wiem ze wtedy też do mnie coś czułaś, w końcu swój pierwszy raz przeżyłaś właśnie ze mną. Wymruczał mi seksownie do ucha i wrócił do posiłku jakby nigdy nic.
Wstałam od stołu uprzednio zabierając kawę i wyszłam z ośrodka. Zaczęło się pomyślałam, znów będzie chciał mnie uwieść, a uwierzcie na słowo kiedy się Bartmana odrzuca on wraca jak bumerang.
................................
Jest i Jedynka, zapraszam do komentowania i odwiedzenia Fb. Miłego Czytania
Całusy Jull
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz